Gdy dotarłem do kolejnego tekstu źródłowego poświęconego Chojnicy, nie kryłem radości, że on powstał i że swoją treścią rozświetlił kolejne mniej znane fakty odnośnie samej wsi, parafii jak i chojnickiej świątyni.


/opracował Jan Marek Ka/


Trudno mi w tej chwili jednoznacznie  stwierdzić, czy po materiale Bolesławy Krzyślak z 1993 roku, który przypomniałem w poprzednim opracowaniu LINK.  Publikowane były na przełomie wieków jeszcze jakieś inne obszerniejsze artykuły nawiązujące do historii Chojnicy. Ja do nich nie dotarłem. Natomiast rok 2013 przyniósł publikację Wydawnictwa Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk  „Między panem a plebanem – Wieś, miasto, władza świecka i duchowna w kulturze średniowiecznej Europy”. Jak napisano na stronie tytułowej,  jest to zbiór materiałów prezentowanych podczas tematycznych seminariów z lat 2009 -2011, aczkolwiek pojawiają się  również informacje z początku 2012 roku. Stąd proste umiejscowienie w czasie zebranych tu tekstów pozwala stwierdzić, że w ujęciu historycznym są opracowaniem bardzo aktualnym.

„Chojnica renata est” to tytuł artykułu pani Pauli Ciężkiej , który znajdziemy na 253 stronie książki. Bez wątpienia jest to najbardziej przekrojowe opracowanie, poświęcone Chojnicy, do którego kiedykolwiek dotarłem. I co najważniejsze, pojawiają się w nim zapowiedzi, że prace historyków – w tym historyków sztuki – w temacie chojnickim wciąż trwają i że przygotowywana jest kolejna, nowa  publikacja, która podsumuje dotychczasową wiedzę i nowe odkrycia badaczy przeszłości.

Książka „Między panem a plebanem…” jest jeszcze aktualnie dostępna na rynku księgarskim, stąd na dziś, moja rola ograniczy się tylko do zasygnalizowania najważniejszych tematów poruszonych przez panią Paulę  Cieżką, a dla czytelnika zainteresowanego pełnym tekstem nie pozostaje nic innego jak sięgnięcie do źródła.

Dziś możemy już mówić nie tylko o historii dawnej wsi, ale też o historii jak i kto pamięć o Chojnicy ratował.

Już na wstępie czytamy:

„Zainteresowanie badaczy sztuki jeśli w ogóle w jakiś sposób dotknęło Chojnicę, to było to tylko marginalne wspomnienie, coś na kształt echa, które nie wzbudza większego oddźwięku. Jedyne prace, jakie powstały na temat kościoła chojnickiego, wchodzą w skład dokumentacji Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i zostały napisane przez jedną osobę. Nasuwa się wówczas pytanie, czy gdyby ich autorka – Bolesława Krzyślak – nie zainteresowała się swego czasu kościołem, to cała wiedza historyczna na jego temat zostałaby pogrzebana wraz z ruinami świątyni ? Ważnymi źródłami są akta wizytacyjne oraz dokumentacja archidiecezjalna dotycząca parafii. Jednak z racji swego charakteru pisma te dostarczają tylko fragmentarycznych informacji. Krótkie artykuły, czy też listy pisane z potrzeby własnego sumienia przez ludzi niezajmujących się sztuką, dostarczają nam czasem więcej informacji niż jakiekolwiek prace naukowe. Takimi osobami w przypadku Chojnicy byli między innymi Zbigniew Pilarczyk, Edward Zabłocki, czy Franciszek Jaśkowiak. Nieustępliwie pisali oni pisma do konserwatorów czy generałów, prosząc o pomoc w ratowaniu podupadającego kościoła. ”

Paula Ciężka oznajmia iż:

„Z racji prowadzonych obecnie badań nad omawianym zabytkiem, opracowanie to jest tylko próbą zarysowania ogólniejszego problemu, prezentacją dotychczasowych znalezisk; krótkim przedstawieniem szerokiej problematyki związanej z kościołem w Chojnicy.”

I tu następuje  omówienie drzewa genealogicznego rodu Przecławskich, którym zawdzięczamy powstanie nowej murowanej świątyni. Później artykuł przytacza opis architektoniczny kościoła i  fakty z jego  historii:

„…Paradoksalnie ogląd zrujnowanego kościoła może obfitować pełniejszym opisem. Dzięki ubytkom w murach istnieje lepsza możliwość dostrzeżenia wiązań i przemurowań, które w czasach świetności kościoła były skryte pod warstwą tynku 2.”

I tu uwagę powinniśmy zwrócić na przypis, bo zawiera bardzo optymistyczną informację:

2 Szczegółowy opis wraz z fazami budowy oraz analizą czasu powstania konkretnych elementów zaprezentowany zostanie w przygotowywanym obecnie materiale.

Mamy więc zapowiedź historyków, że powstanie kolejna obszerniejsza publikacja o Chojnicy i tutejszym kościele.

„Ksiądz Jan Nowacki w swym obszernym dziele „Archidiecezja poznańska w granicach historycznych i jej ustrój” załączył mapy, z których najstarsza dotyczy X – XII wieku. Na tejże mapie widnieje już Chojnica z kościołem parafialnym. Stanisław Kozierowski natomiast w „Szematyzmie historycznym ustrojów parafialnych dzisiejszej archidiecezji poznańskiej” napisał, że kościół został wzniesiony przez książąt w XII – XIII wieku3. ”

St.Kozierowski, „Szematyzm historyczny ustrojów parafialnych dzisiejszej archidiecezji poznańskiej” Poznań 1935, s.56-57


Kolejne rozważania dotyczą samych fundatorów kościoła, ich herbów, kartuszy i nagrobków. Dowiadujemy się także, o odkrytej niedawno trzeciej płytce kamiennej. (Wcześniej znane były tylko dwie). Do tej pory nie rozstrzygnięto rytów z płytki, jest tam i herb i para liter oraz data. Płytka przetrwała tylko dlatego, że przez wiele lat była przykryta tynkiem.

„Zdjęcia archiwalne kościoła w Chojnicy z lat trzydziestych XX w. ( il. 2a, 2b) prezentują bardzo dobrze jego wyposażenie. Ołtarze, których liczba zmieniała się na przestrzeni wieków, zawierały często cenne przykłady snycerki, malarstwa, czy też złotnictwa. Problemem, który poniekąd zaważył na „zagubieniu” się owych przedmiotów, był fakt zamknięcia kościoła w Chojnicy oraz przewiezienia nie do końca wiadomo jak licznych elementów wyposażenia do kościoła w Morasku. W konsekwencji, podczas remontów poewangelickiego kościoła w Morasku, obiekty przewożone do Muzeum Archidiecezjalnego często księgowane były w inwentarzu muzealnym jako dzieła z Moraska. Jednak pomimo usilnych poszukiwań nadal nie udało się odzyskać żelaznych drzwi czy obrazu z ołtarza głównego, ze sceną Ścięcia Jana Chrzciciela. Kradzież tych dzieł, lub też może unicestwienie przez czas należałoby uznać za najbardziej prawdopodobne.”

Oczywiście  w artykule pojawia się temat nagrobków i epitafiów Przecławskich, co wcześniej było również omawiane w treści moich poprzednich  opracowań Chojnica (1) i Chojnica(2). Pojawiają się wreszcie informacje o rzeźbach uważanych do tej pory za zaginione.

Profesor Szczęsny Dettloff, zajmując się gotycką rzeźbą wielkopolską 11,  poświęcił krótki fragment rzeźbie św. Anny Samotrzeciej z końca XVI w. , znajdującej się obecnie w Muzeum Archidiecezjalnym w Poznaniu ( il. 3).

11Sz. Dettloff, Trochę o gotyckiej rzeźbie wielkopolskiej, w „Biuletynie Historii Sztuki Kultury”


Korzystając z tej wskazówki sięgnąłem do tekstu profesora Dettloffa i oto, co tam było napisane:

O przywołanym  „ inwentarzu J.Kohtego” w temacie chojnickiego kościoła, pisałem wcześniej w artykule Chojnica (3).

Fragment tekstu profesora Szczęsnego  Dettloffa z 1935 roku,  opisujący  rzeźbę św. Anny Samotrzeciej z Chojnicy. (dostępny po kliknięciu i powiększeniu zdjęcia)

I ta sama rzeźba w zbiorach Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu, na zdjęciu z 2011 roku:

„W roku 2011 udało się odnaleźć i zidentyfikować kilkanaście obiektów należących niegdyś do parafii chojnickiej. Potwierdzenia pochodzenia obiektów zarówno malarskich, snycerskich, jak i złotniczych udało się dokonać w głównej mierze na podstawie archiwalnych zdjęć, wykonanych w początkach lat trzydziestych, kiedy przygotowywano kościół do gruntownego remontu. Zaznaczyć należy, że zabytki snycerskie nie były nigdy wcześniej poddawane badaniom historyczno – artystycznym. Większa część dzieł rzeźbiarskich została przewieziona pod koniec lat czterdziestych do kościoła w Morasku, który wówczas pełni funkcję parafialnego. Następnie  niektóre z nich trafiły do zbiorów Muzeum Archidiecezjalnego, gdzie znajdują się do dziś. Biorąc pod uwagę informacyjny charakter tego tekstu, ograniczę się do przeglądu odnalezionych zabytków, licząc że moje wstępne badania spotkają się z zainteresowaniem i kontynuacją obecnych lub przyszłych badaczy.”


Trzeba przyznać, że pani Paula z ogromną skromnością pisze o swoim wkładzie w popularyzację wiedzy o chojnickim kościele, a jej artykułowi zawdzięczamy  naprawdę olbrzymią porcję usystematyzowanej informacji.

„Rzeźby w Muzeum Archidiecezjalnym w Poznaniu

Najokazalszą jest grupa Ścięcia św. Jana Chrzciciela ( il.4 ) złożona z trzech osobnych postaci, każda metrowej wysokości. Pierwszą postacią jest Salome trzymająca misę z głową Jana Chrzciciela. Obecnie rzeźba nie ma już rąk, a jedynym elementem przypominającym o istnieniu atrybutu na wysokości jej talii jest wystający metalowy element konstrukcyjny. Siepacz ubrany w zbroję trzymał niegdyś w prawej dłoni miecz katowski, jednak w obecnej chwili jest on jeszcze bardziej uszkodzony niż postać Salome. […] Postać Jana Chrzciciela ukazana została w postaci klęczącej bez głowy, a więc na moment tuż po egzekucji. […]

Dwa kolejne zabytki to para postaci męskich, które do inwentarza muzealnego wpisane zostały jako Rycerze (il.5). Brak jakichkolwiek atrybutów uniemożliwia obecną identyfikację. Rzeźby umieszczone były na balustradzie chóru muzycznego i już na zdjęciach z roku 1933 widać pewne uszkodzenia (il.2).

Ze zbiorów muzealnych zidentyfikowanych ze zdjęć wymienić należy jeszcze postać biskupa, pierwotnie umieszczoną na konfesjonale pod chórem (il.6).

Dodatkowo w inwentarzu można znaleźć dwa drewniane relikwiarze o kształcie dłoni (il.7) oraz postaci dwóch aniołów, prawdopodobnie pochodzące z któregoś z ołtarzy bocznych. W kwestii relikwii nie wiadomo, czy takowe były przechowywane w Chojnicy lub Morasku.

Wyposażenie chojnickiego kościoła nie ograniczało się tylko do rzeźby drewnianej. Wspomniane nagrobki, wykonane z piaskowca na przełomie 1949/1950 r. zostały przeniesione do katedry poznańskiej. Nagrobek Janusza Przecławskiego oraz jego żony Anny Sadowskiej zdradza duże podobieństwo do nagrobka biskupa Łukasza Kościelickiego , zm. 1597 r. , a więc dwa lata po Przecławskim, a rok przed jego małżonką. Podejrzewać należałoby, że nagrobki zostały wykonane w jednym warsztacie. Obecnie nagrobek Przecławskiego pozbawiony jest trzech figur ze zwieńczenia, jednak na starych fotografiach można zauważyć, że będąc jeszcze w miejscu swego pierwotnego przeznaczenia miał takowe. Właśnie te trzy postaci Chrystusa Zmartwychwstałego i dwóch ewangelistów po przeniesieniu do katedry zostały umieszczone w zbiorach Muzeum (il.8).”


Bezpośredni podpis pod powyższym zdjęciem (il.8) nie koresponduje z umieszczonym wcześniej opisie w treści artykułu i wg mnie zakradł tu się chochlik drukarski. Co do tematu epitafiów i nagrobków, był on już wielokrotnie przeze mnie poruszany w pierwszych czterech częściach cyklu opracowań publikowanych na portalu ebiedrusko.pl. Zbierane przez lata informacje się uzupełniają, zaczynają tworzyć spójny przekaz historyczny. Również „historia ocalania historii o Chojnicy” jest pełniejsza, w cytowanym artykule potwierdzone zostały moje wcześniejsze ustalenia odnośne daty przenosin nagrobków do katedry poznańskiej. Były to lata 1949-50 , choć niektóre źródła podają rok 1954.

„Rzeźby przeniesione do Moraska

Po zamknięciu kościoła parafialnego w Chojnicy nastawa ołtarzowa została przeniesiona do kościoła w Morasku, jednak w miarę remontów i zmiany wyposażenia wyzbywano się poszczególnych elementów. Dzisiaj znaleźć tam można jedynie rzeźby św. Piotra i Pawła, flankujące obraz Ścięcia św. Jana Chrzciciela. Pierwotnie stanowiły one część uszaków ołtarza głównego. Dwa anioły zawieszone tuż nad postaciami świętych umieszczone były w zwieńczeniu ołtarza. Dziś pozbawione gałązek palmowych, czy tarczy IHS, pomalowane białą emalią, straciły swój dawny splendor i napawają smutkiem. Krucyfiks zamykający kompozycję ołtarza także pochodzi z Chojnicy, jednak oryginalnymi elementami są tylko postać Chrystusa i tabliczka INRI, w formie zwoju. Kilkanaście lat temu, uważany za święty krzyż umieszczony był na osobnym ołtarzu na południowej ścianie, gdzie wierni składali w ofierze tabliczki wotywne.”

W tym momencie nie pozostaje nic innego , jak uzupełnić artykuł pani Pauliny o zdjęcia wnętrz kościoła w Morasku. Wiemy już na co mamy zwrócić szczególną uwagę szukając chojnickich akcentów.

Źródło zdjęć: http://parafiamorasko.pl/

Źródło zdjęcia : https://www.facebook.com/parafiamorasko/

Źródło zdjęcia : kadr filmu http://www.wtk.pl/video-id-5832-wycieczka_na_wakacje_morasko_chojnica_i_glinna


„Złotnictwo

Monstrancja srebrna, pozłacana, ufundowana przez Andrzeja Przecławskiego w 1554 roku (il.1). Udostępniona w skarbcu Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu, figuruje jako jeden z najstarszych eksponatów oraz przykład dzieła złotnika poznańskiego. Ważność tego zabytku wynika nie tylko z faktu ufundowania go przez kanonika poznańskiego, ale także z racji najwcześniejszego zwieńczenia w formie przestrzennej. Po dokładniejszym przyjrzeniu się dostrzec można złożoność monstrancji. Na samym szczycie scena Golgoty – ukrzyżowany Chrystus z Matką i Janem pod krzyżem. Finezyjnie ułożone w serpentynę drobne złocenia przechodzą w baldachim w stylu gotyckim, pod którym umieszczona została Maryja z Dzieciątkiem. Po obu stronach glorii stoją patroni Polski – św. Stanisław i św. Wojciech. Trzon ozdobiono charakterystycznym późnogotyckim nodusem kapliczkowym. Utworzony został z ażurowych okien z maswerkami, a każdy z sześciu narożników zakończony jest szkarpą zwieńczoną pinaklem. Na sześciolistnej stopie wycyzelowane zostały owoce, a na przedzie kartusz z herbami: Glaubicz – Nałęcz – Topór, mówiący o rodowym pochodzeniu fundatora. Wygrawerowana kapitałkami inskrypcja: ANDREAS POSNANIENSIS AD LAUDEM DEI HOC OPUS COMPARAVIT ANNO DOMINI 1554 obiega podstawę stopy.”

„Kielich srebrny, pozłacany, o którym poniekąd słuch zaginął, został odnaleziony w 2011 r. jako jeden z kilku używanych w parafii Suchy Las ( il.9 ). Wykonany na zlecenie Janusza Przecławskiego w 1582 r. , posiada dwie inskrypcje. Pierwsza wygrawerowana na wewnętrznym otoku stopy mówi o jego fundacji: EX ARGENTO G IOANNIS PRZECZLAWSKY FRANDE PER ALBERTUM SKRZETUSKY OCCISI C IANUSSIUS PRZECLAWSKY PATER FUERI FECIT 1582. Druga natomiast, umieszczona na spodniej części, poświadcza renowację kielicha z okazji 300-lecia. Prosta w swej formie czasza ujęta została w ozdobny koszyk utworzony z uskrzydlonych głów anielskich. Motyw ten powtarza się także na stopie kielicha, tworząc dominujący ornament. Nie sposób nie zwrócić uwagi na charakterystyczny nodus. Udekorowany naprzemiennie cekinowatymi i gładkimi pionowymi rzędami, przybrał kształt niespotykany, jak na okres swego powstania.”

„Krzyż relikwiarzowy srebrny, elementy złocone, obecnie w kościele w Morasku ( il.10 ) . Uwzględniony został w przeciwieństwie do innych zabytków złotniczych w Chojnicy, w Katalogu Zabytków. Kolejne jego elementy były wymieniane lub przekształcane, dlatego datowanie wygląda następująco: krzyż-koniec XVI w. ; nodus – pierwsza ćwierć XVII w. ; stopa około 1700 roku 12.

12 Katalog Zabytków Sztuki Polskiej, z 20, fig 219.”

Po lewej zdjęcie autor: M.Błaszczykowski,  po prawej zdjęcie z „Katalogu zabytków”.

„Wota srebrne pierwotnie umieszczone były na ołtarzu południowym, po obu stronach cudownego krzyża ( il.11). Jak podaje spis inwentarza z roku 1846 tabliczek wotywnych było 37 sztuk. Bazując na archiwalnych zdjęciach udało się odnaleźć dwadzieścia. Pośród nich znajdują się zarówno szeroko spopularyzowane kształty, jak i serce gorejące czy prostokątne tabliczki z przedstawieniem noworodka lub trzody chlewnej. Szczególną uwagę jednak zwraca tabliczka wotywna w kształcie tylnej nogi końskiej.”


„Malarstwo

Poza malowanymi epitafiami, których pochodzenie nigdy nie było tajemnicą, w kościele w Chojnicy było sporo obrazów z przedstawieniami świętych czy Matki Bożej. Zidentyfikowane dziś to obraz Madonny z Dzieciątkiem oraz dwa obrazy ze Ścięcia Jana Chrzciciela. Scena śmierci Jana, obecnie znajdująca się w Morasku, wykonana została przez Stefana Bukowskiego w latach trzydziestych XX w. na zlecenie dr. Dalbora. Wówczas właśnie w kościele parafialnym miał miejsce gruntowny remont. Wysoce prawdopodobne jest, że usunięto wtedy poprzedni, XVIII – wieczny obraz o tej samej tematyce z ołtarza głównego, zastępując go nowym. XVIII – wieczne dzieło zostało odnalezione na początku 2012 r. i obecnie trwają nad nim prace badawcze.”

I w tym momencie autorka artykułu urywa kwestie związane z opisywaniem chojnickich dzieł sztuki. Zostawia czytelnika w pewnej niepewności, co przyniosą wyniki najnowszych badań historyków. W emocjonalnym tonie pani Paula Ciężka pisze o swoim stosunku do chojnickiej świątyni : „Wartość artystyczno – historyczna tego obiektu nie pozwala mi, jako historykowi sztuki oraz mieszkance Wielkopolski, zgodzić się na skazanie świątyni na całkowitą zagładę.”

Dokładnie takie samo przesłanie przyświeca moim opracowaniom – ocalić pamięć o Chojnicy, zgromadzić i upowszechnić jak największy zasób informacji o miejscu, które przez wieki było centrum życia naszej okolicy.

Rok 2012 przyniósł jeszcze pewne wydarzenie, o którym warto przypomnieć.

Grafika: zrzut ekranowy ze strony internetowej  http://www.muzeum.poznan.pl/

W Muzeum Archidiecezjalnym w Poznaniu zorganizowano wystawę czasową  „Chojnica ciągle żywa”. I najprawdopodobniej była to najlepsza okazja do zapoznania się z dziełami sztuki, które zidentyfikowano i którym współcześnie przypisano pochodzenie z chojnickiego kościoła. Po zakończeniu wystawy większość eksponatów trafiło z powrotem do muzealnych magazynów. Nieliczne – jak chojnicka monstrancja – trafiły do ekspozycji stałej w skarbcu muzeum. I tu nasuwa mi się pewna idea, myśl dość rewolucyjna, aczkolwiek historycznie uzasadniona.


Czy kościół w Biedrusku nie jest właściwym miejscem, w którym powinna się znaleźć jakaś cząstka chojnickiej spuścizny? Zamiast zalegać w magazynie muzealnym, np. jedna, czy dwie z ocalałych rzeźb – po odpowiedniej renowacji – mogłyby spocząć w biedruskim kościele. Z taką inicjatywą mogliby  zapewne wystąpić do władz kościelnych parafianie, czy duszpasterz z Biedruska…


 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Pogoda dla Biedruska
20°
rozproszone chmury
wilgotność: 56%
wiatr: 6m/s zach.
Max: 20 • Min: 13
14°
Wt
13°
Śr
11°
Czw
Weather from OpenWeatherMap
Przekaż 1 procent na Drużynę Harcerską z Biedruska