Każdy z nas przyzna, że to najbliżej nas położone miasto ma swój urok. Bywamy tam często i mamy w tym własny cel. W to nie wnikam. Murowana Goślina jest nam dana na co dzień, ale też od święta. W sprawach przyziemnych oraz innych, o których czytamy w materiałach promujących miasto i gminę. Najczęściej do wyboru mamy Zielone Wzgórza bądź tzw. „starą” Murowaną Goślinę. Z wiadomych względów, nie konkurując z Poznaniem, jest nam pisana. Tym bardziej, że w obecnych czasach zniknęły problemy komunikacyjne. To również świetna rowerowa baza wypadowa. Tam krzyżują się atrakcyjne ścieżki i trasy rowerowe. Znacznie wzrosła oferta edukacyjna, handlowa, usługowa, kulturalna oraz turystyczna, z której po sąsiedzku można korzystać oraz docenić.


/Autor opracowania: Mieczysław DEJ/


Łączy nas wiele, w tym historia. Piękne są biogramy byłych mieszkańców miasta biorących udział w Powstaniu Wielkopolskim, czynnie przejmujących Biedrusko w ostatnich dniach grudnia 1918 roku.


Od święta i z ciekawości można było trafić do Kościoła Świętego Ducha w Murowanej Goślinie przy ulicy Dworcowej. To filia kościoła parafialnego. Można było! Dzisiaj nieczynny i mimowolnie odchodzący w zapomnienie, mimo, że kopułę wraz z wieżą widać w okolicy prawie z każdej strony świata. Kopuła zwieńczona krzyżem to charakterystyczna dominanta dodająca wartości i uroku starówce miasta. Niestety, coraz więcej map i planów w opisach pomija ten szczegół, a przykładem są wybrane mapy Google.

Stan nieruchomości niepokoi i nie pociesza fakt, że obiekt jest wpisany do rejestru zabytków. To sloganowe zdanie i sam w sobie wpis niczego nie załatwiają. Oddala nas od normalności, której po sąsiedzku nie brakuje. Idąc z rynku, Placu Wielkopolskiego w stronę dworca, aż wierzyć się nie chce, że jest społeczne przyzwolenie na zaniechania i zaniedbania w zakresie ochrony dóbr kultury. Zapewne nie wszystkich.

Co na to proboszcz, burmistrz czy też konserwator zabytków? To tylko kilkaset metrów od ratusza – urzędu miasta i gminy. Czasy radykalnie zmieniają się, zatem może to tylko moja nadwrażliwość?

Kościół filialny należy do dekanatu goślińskiego archidiecezji gnieźnieńskiej. Ewangelicka świątynia powstała w latach 1784 – 1803 na planie koła. Odnowiona w 1860 roku i gruntownie odrestaurowana w 1975 roku. W stylu klasycznym, nakryta drewnianą kopułą z kolumnadami oraz skromnymi zdobieniami wewnątrz. Po wyzwoleniu w 1945 roku kościół został opuszczony przez zbór protestancki. Niewykorzystywany do połowy lat 70 – tych poprzedniego wieku. Pozostaje na uboczu, rzadko zauważany. Obojętnych i bezradnych przybywa.



Znamy ten, który przyciąga wzrok, czyli Kościół Parafialny pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła. W pełnej gali Fara, dominują wraz z ratuszem na odrestaurowanym rynku. Oko cieszą i warto napawać się pięknem małego miasteczka.


Więcej informacji i szczegółowych danych łatwo odszukać w Internecie. Proponuję stronę:

www.jakub-murowanagoslina.pl/category/parafia/historia-kosciola/;

Niestety, myśli wracają na ulicę Dworcową. Pamiętam, że klimat tam prowadzonych nabożeństw miał swoich wiernych, uczestników. Położenie, a tym samym otoczenie nie pozostają bez znaczenia. Użycie dzwonów nie wchodzi w rachubę, a niekrępujący dostęp do kościoła mógłby być umożliwiony od strony ulicy Przelotowej. Wielu anonimowych rozmówców z sąsiednich domów żartuje, że w czasie mszy wystarczyło tylko uchylić okno. Gołym okiem widać, że bliskość kościoła może być uciążliwa podczas mszy i innych nabożeństw. Jednak ten fakt nie daje przyzwolenia na dalszą „agonię” obiektu.

To nie wyolbrzymianie problemu, bo w potężne zapomnienie schodzi kościół, który ma ponad 200 lat. Raz jeszcze podkreślę, – to smutne, że na naszych oczach doprowadzono do takiego stanu. Przecież tak wiele sprzyja pozyskaniu środków finansowych na odnowę zabytków i dóbr kultury w UE. Podziwiam stare odrestaurowane cerkwie greko – katolickie w Beskidzie Niskim i na Podkarpaciu, które w większości są kościołami filialnymi parafii rzymsko – katolickich. W maleńkich miejscowościach są dwie świątynie wręcz w idealnym utrzymaniu. Dodam, że przez dziesięciolecia też stały w zapomnieniu. Dzisiaj są dowodem na to, że można. Nie wstydźmy się kościołów ewangelickich i innych wyznań, bo taka była kultura i wiara na naszych ziemiach.

Warunki atmosferyczne i podmokły teren czynią swoje. Zatroskany walczę z myślami, czy nie podzieli losu kościoła w Morasku? Chociaż tam przejęty kościół protestancki ma się dobrze. Nie mnie przesądzać sprawę, bo nie brakuje mieszkańców, którym ten temat jest bliski, co wiem z licznych rozmów i wymiany poglądów.

Aktualnie w gminach trwa opracowanie Programu ochrony nad zabytkami na kolejne lata. Warto wyczulić Radę miasta na treści w nim zaproponowane.

Czy w programie są realne zapisy ratujące kościół i inne zaniedbane obiekty oraz nieruchomości? Wiadomo, że w realu takie są, wystarczy tylko zatoczyć szerszy krąg spacerując sąsiednimi urokliwymi uliczkami. Jak wszędzie, kontrastów nie brakuje. Pochwalić trzeba to co dobre i piękne, jednocześnie wytyczyć nowe cele. W praktyce tak wiele jest argumentów, często szerszemu gronu nieznanych, stąd odbiór może być wypaczony i nie zawsze uzasadniony. Są też priorytety w działaniu i koszty takich inwestycji.

Jednak cenne dobra kultury zawsze świadczą o nas, o lokalnej społeczności. I pozostają w spadku dla kolejnych pokoleń. Wbrew pozorom, bardzo ciekawych poznania miejscowych historii, rozwiania legend i naocznego dokonania konfrontacji historii z dniem dzisiejszym.

A może tylko wystarczy stosowny program z dofinansowaniem przy wsparciu marszałka województwa? Coroczne organizowanie w kościele lipcowych widowisk plenerowych: – „Dzieje Murowanej Gośliny”, jako kulminacja Jarmarku św. Jakuba Apostoła, to stanowczo za mało. Ironią obecnych czasów jest to, że ostatni kapitalny remont przeprowadzono w 1975 roku.

Mamy też organy samorządowe wraz z urzędami, parafię, dekanat, kurię, rady i stowarzyszenia. Stan obiektu, to jedno, ale też takie bardzo przyziemne zaniedbania jak podrzucony gruz, śmieci, butelki i niewykoszona stara zeszłoroczna trawa. By temu zapobiec, tak niewiele potrzeba, tym bardziej, że wokół budynki są zamieszkane, a ulice tętnią miejskim życiem. Kościół sąsiaduje z pobliską szkołą i młodzież na to patrzy. Płytki to argument z mojej strony, przywołany z nadzieją, że ten sugerowany stan kogoś ruszy i nastąpią zmiany. Obiekt zostanie opisany tablicą informacyjną, oświetlony, zabezpieczony, uporządkowany wokół i promowany, przez wiadome podmioty.

Rok Jubileuszu Stulecia odzyskania Niepodległości może być dobrą okazją do podjęcia nowych wyzwań.

Miasto i Gmina Murowana Goślina, to brzmi dumnie a nawet się rymuje. Niech tak zostanie…

Po tych ogólnych informacjach z dużym pesymizmem moich subiektywnych spostrzeżeń, czas podjąć temat oraz podać inną dawkę informacji. Pełną optymizmu. Wynikającą z dokładniejszych spacerowych obserwacji i mojego odkrycia.

Repery w Murowanej Goślinie.

Są wszystkie dwa, a może są też inne do których nie dotarłem? To „perełki” o których trzeba i warto wiedzieć oraz o nie dbać. W naturalny sposób, te maleńkie znaki geodezyjne stały się świadkami historii. Przy tym nie wymagają szczególnych zabiegów i nakładów by nam trwały, dodatkowo zdobiąc przywołane obiekty.

Większy, został umieszczony wieki temu na budynku kościoła. To królewsko – pruski reper na frontowej ścianie, po prawej stronie drzwi wejściowych. Klasyczny, nie odbiegający od innych stosowanych w pruskich czasach. Na trwałe stabilizowany znak geodezyjny osnowy wysokościowej. Podana wartość liczbowa określa rzędną wysokość w przyjętym wówczas układzie odniesienia. Służy(ł) do niwelacji i innych pomiarów geodezyjnych. Pełny opis, klasę dokładności i przeznaczenie zawiera dokumentacja państwowej osnowy geodezyjnej, a taką posiada wydział geodezji starostwa powiatowego. Zainteresowani szczegółami zapewne dotrą do tych informacji. Nam wystarczy wiedzieć, że są takie znaki wysokości i wciąż służą przy pomiarach geodezyjnych tradycyjnymi metodami. Miejsca ich umieszczenia nie są przypadkowe. To kościoły, dworce, urzędy, itp. budowle trwałe. Za naruszenie ich grożą sankcje karne. Zapewne jest to jeden z punktów ciągu niwelacyjnego. Takim znakom wysokościowym są przypisane współrzędne (x, y) osnowy geodezyjnej.

Wskazany na powyższym zdjęciu to reper ścienny, stosowany w sieci podstawowej i szczegółowej. Osadzony w ścianie budowli gwarantuje dobrą stabilność.

Repery ścienne montowano w odległości kilkudziesięciu centymetrów od podłoża. Widoczna jest głowica metalowej kotwy z opisem w języku niemieckim i podaną wartością wysokości. To miejsce ustawienia łat geodezyjnych podczas prowadzenia pomiarów. W geodezji prócz znaków ściennych, rozróżnia się jeszcze podziemne i naziemne znaki wysokościowe. Są podzielone na pięć klas (I -V) dokładności. Z przedstawionego opisu oraz wielkości można przypuszczać, że należy on do reperów o wyższej dokładności.

Nieznacznie skorodowany, żeliwny reper umieszczony na ścianie kościoła pochodzi z okresu Królestwa Prus. Prawdopodobnie w najbliższej okolicy są kolejne znaki wysokości i z ciekawości można kontynuować ich poszukiwanie. Podana wysokość jest w metrach i wyraża wartość przyjętą w układzie odniesienia.

Obecnie w Polsce wysokość podawana jest w stosunku do poziomu morza w Kronsztadzie. Bywa, że na niektórych reperach występuje napis „Kronsztad” i rok dokonania pomiaru oraz numer punktu.

W „odkrytym” przypadku można stosunkowo łatwo odczytać dwuczęściowy opis punktu niwelacyjnego: KÖNIGL PREUSS LANDES-AUFNAHME” oraz „METER UBER NORML NULL” – KRÓLEWSKI PRUSKI URZĄD GEODEZYJNY. METRY (MIERZONE) POWYŻEJ ZERA. Centralnie umieszczoną tabliczkę metryczną opisano: „80,714” -, co nie wymaga tłumaczenia. Nie podano numeru tego punktu. Inaczej ujmując: – Królewskie Prusy, kraj rejestracji i 80,714 m n.p.m.

Według dobrej, starej Encyklopedii PWN z 1971 roku: – (…) reper, to utrwalony punkt w terenie o znanej wysokości n.p.m., stanowiący podstawę pomiarów niwelacyjnych”.

Mniejszy, ale już z innego okresu, znajduje się na murze ratusza i nie zawiera tak obszernego opisu. Prócz napisu „ZNAK WYSOKOŚCI”, pośrodku umieszczono wizerunek orła /ORZEŁ WOJSK WIELKOPOLSKICH(?)/. Prawdopodobnie powstał w latach dwudziestych XX wieku. Przy renowacji budynku został zamalowany na biało. Klasę dokładności, wysokoś

i inne dane zapewne można odczytać we wspomnianej dokumentacji geodezyjnej osnowy wysokościowej. Nam pozostaje pocieszyć oko i zapamiętać ciekawostkę.

Współcześnie do obliczenia wysokości danego punktu używa się metody satelitarnego systemu pomiarowego, do czego niezbędny jest odbiornik sygnałów konkretnie wybranego systemu, który za pomocą sygnałów wysyłanych z satelity dokładnie ustala pozycję i wysokość n.p.m.

Łatwo zauważyć, że miasto jest położone wśród łąk, bagien, rowów i przepustów. Otoczone też pomorenowymi wzgórzami. Stąd powstaje pytanie, na ile dokładne są wartości określone dla tych znaków wysokości po 100 i ponad 200 latach?

Bywa, że przez wielu poszukujących historycznych i architektonicznych ciekawostek, repery potocznie nazywane są „strażnikami historii”.

Na placu przed kościołem rośnie przyszły pomnik przyrody. Prawdopodobnie ponad stuletni przepiękny dąb. Bliżej lata, z wiosną barw nabierze i ożywi to miejsce oraz co nieco przysłoni.

Patrząc na poniższy foto – kolaż, nie sposób przejść obojętnie i stwarzać wrażenie, że problem nie istnieje. Wspólnymi siłami można więcej i o to apelujmy, bo warto. To są nasze wspólne dobra i wartości, mimo że „za miedzą”, a dokładniej za Wartą.

Ponadto w parku w stanie znacznego zniszczenia jest pałac z 1841 roku, dzisiaj dom mieszkalny. Obiekt ma piękną własną historię pierwszych właścicieli miasta, rodziny von Witerfeld. Niestety w oryginale zachowała się część środkowa z portykiem podtrzymującym taras z ozdobnym szczytem. Samo w sobie położenie w parku i w sąsiedztwie urzędu miasta zobowiązują. Dotychczasowe remonty dla takiego obiektu można określić jako śladowe i niewystarczające. I przy tym to gospodarczo – sanitarne otoczenie.

Zapewne nie bez znaczenia jest aktualny stan formalno – prawny nieruchomości, którego nie znam. Wiem, że i ten problemem w urzędzie miasta i gminy trzeba przedyskutować oraz zrewidować możliwości dalszego ratowania zabytkowej budowli. Najważniejsi są mieszkańcy, ale zabytkowy pałac też.

Wjeżdżając do centrum Murowanej Gośliny łatwo zauważyć, że od południa i zachodu mamy wzgórze otaczające miasto. Przed nami droga – ulica Poznańska, która stanowi przełom tego wzgórza. Przełom podzielił wzgórze na część południowo – wschodnią i południowo – zachodnią a na nich dwa cmentarze. Tak, tak… Dokładnie dwa cmentarze. Niepokoi ten po stronie południowo – wschodniej, to dawny cmentarz ewangelicki. Niestety, nic na to nie wskazuje. Na zewnątrz to już tylko pozostałość po cmentarzu, bo zapewne ziemia więcej kryje. Skromny obelisk sprawy nie załatwia. Tak wiele grobów zostało z czasem zatartych, ograbionych i zniszczonych.

Czy mimowolnie z upływem czasu zapomnimy o historii, o śladach naszej cywilizacji? Brak oświetlenia, oznakowania, tablic informacyjnych i innych elementarnych zabezpieczeń. Chwalę tylko kamień z tablicą pamięci, jednak to stanowczo za mało. Nie rozwijam problemu, bo komentarz byłby zbliżony do początku tego opracowania. Dla zobrazowania dzisiejszego stanu można odwiedzić niniejszą stronę:

http://eksploratorzy.com.pl/viewtopic.php?f=166&t=19841;

oraz profil na FB:

https://www.facebook.com/pg/Furtka-1005013379542470/photos/?tab=album&album_id=1011611005549374;

Proponuję, przy stosownej okazji samemu zobaczyć.

Był też w Murowanej Goślinie XVII wieczny Cmentarz żydowski – Kirkut, który mieścił się przy ulicy Mściszewskiej. Niestety, zdewastowany w czasie okupacji podczas II wojny światowej.

Obecnie teren nie jest ogrodzony, jeszcze do niedawna znajdowało się tam wysypisko śmieci. W roku 2008/09 młodzież z pobliskich szkół uporządkowała cmentarz w ramach programu „Przywróćmy pamięć”. W tym miejscu powstał budynek nowej szkoły – Gimnazjum Nr. 1, a Kirkut upamiętnia pomnik na południowym stoku wzgórza.

To przykład na to, że można a nawet tak trzeba. Taki też jest sens mojego pisania, by naturalnym stało się ratowanie i utrwalanie pamięci o poprzednikach z szacunku do samych siebie.

Już tylko pozostało wspomnieć o trzeciej świątyni, która również była w Murowanej Goślinie. Widomo, że o Synagogę chodzi. Niestety, obecnie nie do zobaczenia.

Za Wikipedią, wiemy, że:

– nieistniejąca Synagoga w Murowanej Goślinie była przy ulicy Żydowskiej, obecnie Szkolnej. Zbudowana na początku XIX wieku. Architekturą przypominała kościół farny pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła. 6 maja 1847 roku spłonęła w wyniku pożaru, który objął zabudowania w północnej część miasta. Odbudowana i wyremontowana dalej służyła licznej społeczności wyznania mojżeszowego.

Źródło, Internet*;

Podczas II wojny światowej synagoga podzieliła los Kirkutu. Z premedytacją niszczona, ostatecznie została przez Niemców rozebrana i po wyzwoleniu już nie została odbudowana.

Źródło, Wikipedia;

Więcej o Gminie Żydowskiej w opracowaniu: Zarys dziejów goślińskiej gminy żydowskiej;

Dariusz Paprocki, miejscowy regionalista i pracownik Izby Regionalnej Ziemi Goślińskiej kończąc opracowanie napisał tak:

(…) Kres istnieniu goślińskiego społeczeństwa żydowskiego położył wybuch II wojny światowej. Hitlerowscy okupanci postarali się o wymazanie wszelkich śladów po zamieszkującej Murowaną Goślinę społeczności judaistycznej. Wszyscy pozostający jeszcze na terenie miasta Żydzi zostali natychmiast wywiezieni do gett w Generalnym Gubernatorstwie, zniszczono i rozebrano synagogę, zdewastowano cmentarz żydowski. Zagrabiono cały majątek goślińskiej gminy żydowskiej, dzieląc go następnie pomiędzy lokalnych Niemców. Wszystko to sprawiło, że dziś prawie nie widać śladów po ponad stupięćdziesięcioletniej obecności Żydów w Murowanej Goślinie. Ponieważ zaś po zakończeniu II wojny nie powrócił do miasta żaden z dotychczasowych członków tejże społeczności, historia goślińskiej gminy żydowskiej dobiegła tym samym do końca.


Reasumując:

– Po dawnych mieszkańcach w Murowanej Goślinie pozostały cmentarze w stanie wyżej opisanym oraz pamiątki architektoniczne jakimi są kościół ewangelicki wraz z towarzyszącymi budynkami gminy protestanckiej;

– Dbajmy o wszystkie dobra kultury, a szczególnie miejsca kultu. Nawet gdy już tylko zachowały się ich ślady.

W przyjętym temacie: – Cieszmy się, że repery znamy!


– Zdjęcia, wykonanie własne;

– Artykuł nie jest kierowany do geodetów, drogowców i budowlańców. Z całym szacunkiem, ale od strony merytorycznej własnymi zdaniami chciałem przybliżyć wybrane informacje o znakach wysokości, które mogą zaciekawić i być okazją do przybliżenia historycznych miejsc ich umieszczenia;

*https://opencaching.pl/viewcache.php?cacheid=38100;

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Pogoda dla Biedruska
20°
bezchmurnie
wilgotność: 60%
wiatr: 4m/s płn. - płn. wsch.
Max: 20 • Min: 20
Weather from OpenWeatherMap
Przekaż 1 procent na Drużynę Harcerską z Biedruska